Porządny kawał mięcha.
Czyli golonka.
W kuchni faceta nie może zabraknąć tak tradycyjnej męskiej potrawy jak golonka. Panowie, ale mam dla was dobrą i złą wiadomość. Najpierw dobra. Dziś zrobimy taką ekstra goloneczkę. Teraz zła. Jak ma być dobra to dwa dni przy garach. I nie ma zlituj się. Zresztą robicie to dla siebie. Jeśli chcecie zjeść dobrą golonkę. To do roboty.
Przygotowanie:
Idziemy do sklepu i wybieramy golonkę. Oglądacie w ladzie leży tłuściutka ,świeżutka zle wygolona. Tak to ta. Kupujemy. Po drodze do warzywniaka po;
2 średnie pietruszki
1 cebula
1 czossnek
por.
będą potrzebne przyprawy:
sól pieprz, tymianek, zielu angielskie , liść lałrowy
Golonkę golimy z resztki włosów. Najlepiej opalić nad ogniem, oskrobać ostrym nożem i umyć pod bieżącą wodą. Zostawiamy do osuszenia na sicie. W tym czasie obieramy warzywa i myjemy. Osuszoną golonkę nacinamy nożem i nacieramy przyprawami i czosnkiem. Wybieramy duży garnek. Wkładamy golonkę wraz z warzywami dodajemy liść laurowy i ziele angielskie. Gotujemy na małym ogniu przynajmniej z 2 godziny. Po tym czasie zdejmujemy z ognia i odstawiamy do wystygnięcia. Chłodną wstawiamy do lodówki do następnego dnia. Następnego dnia wyjmujemy golonkę z wywaru układamy w brytfance. Zalewamy w 1/2 wywarem obkładamy cebulką i na godzinkę do piekarnika o temperaturze 18 stopni. Po półgodzinie obracamy ją i oblewamy wywarem z brytfanki. Już czujesz zapach, receptory smakowe pobudzają soki trawienne. Oj będzie uczta. Po godzinie wyjmujemy i podajemy z chrzanem lub musztardą, ogórkiem kiszonym i kuflem piwa. Po takiej uczcie nawet porażka Adamka nie będzie taka dotkliwa.
Wywar i warzywa żonie zostawiamy na zupę żurek lub barszcz.
Paweł Ilnicki


Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.